sobota

On my village - ale wiocha





Miałam w planie inny wpis. Choć tematycznie bliski. O wsiowatości. Bo Grzegorz trochę mnie podkręcił. Bo rozmawialiśmy  o tym, co teraz uważamy za wiejskie. Co to znaczy – ale wiocha. W latach mego dzieciństwa takim mianem określano człowieka bez gustu. Jak coś było wsiowe – to tandetne. Jak komuś słoma z butów wystawała – to zachowanie jego urągało wszelkim poprawnym (haha) zachowaniom miejskim.
Było więc – wieśniackie zachowanie, wsiowy gust. Wiocha na głowie i ciele – jako ciuchy i fryzura. Wieśniackie mieszkania – „ciapane meble” – mam nadzieję, że ktoś z Was pamięta co to? :)
Jeździłam w dzieciństwie na wieś. Do cioci. Nie zauważałam jakoś szczególnie różnicy miedzy ciocią, a resztą ludzi z mego miasta. Owszem jak w moim sąsiedztwie zamieszkała rodzina – dwie rówieśniczki z rodzicami – to dziewczyny miały dziwne sukienki na sobie. I trochę gwarą mówiły. Ale mnie to nie śmieszyło.
Lubiłam i lubię wieś. Dobrze mi było i jest wśród krów (o czym już było) świnek, kur, kogutów i w ogóle wśród zwierząt i Ludzi ze Wsi ! Lubię śpieszyć się powoli. Grzebać w ziemi. Chodzić po polach. Wysoce cenię sobie sztukę artystów ze wsi. Prymitywistów. Samouków. Jednej rzeczy tylko nie lubię – wstawania z kurami.
Więc – gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości – jestem Wieśniarą !!!  
  Wsiowe okienko, widoczne po lewej stronie bloga  wysyłam via email !






cosa nostra - czyli koza nieostra - for Rene 









 wiadro_porównanie :)






zdjęcie poniżej, ma swoje lata. Ale przypomniało mi się, bo ktoś mi kiedyś pod nim napisał -
... tak przemija wieś, rozchodzi się but ...
 (miał pewnie na myśli wrastający weń tzw rozchodnik, zresztą kto wie )




65 komentarzy:

  1. A ja taką starą wieś lubię najbardziej. Teraz to już właściwie skanseny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bogu chwała, że są skanseny! Że choć tyle wsi można poczuć ... choć :)

      Usuń
  2. Ten kogut z drugiego zdjęcia to jakby chciał mi wyjść z ekranu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że mu do Szwecji się chce? haha:)
      - w sensie Twego bloga mam na myśli

      Usuń
  3. Jak nie pytają skąd jestem, odpowiadam: ze wsi i jestem wsiunem, to Ty nie Wieśniarą, raczej Wsiunką ewentualnie Wsiuną!
    pozdrawiam i witam na wsi!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie takie tkliwe widoczki jak na Twoich zdjęciach też łapią za serce. Może stworzymy klub wieśniaków?

    PS. też nie lubię porannego wstawania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za klubem - jednakowoż w tych czasach trochę lękliwie patrzyłabym na tworzenie klubów, związków i etc.
      ale grupę miłośników - można by ! To już Nas Dwoje. No i chyba na Grzegorza można liczyć - chyba - bo ---
      takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego:)))

      Usuń
  5. ba, tylko, że dziś prawdziwej wiochy już nie ma.
    chłop mieszka w pałacu z pustaków, jeździ na pole VW i uprawia na nim paprykę pod folią.
    kur, kaczek, świń, gęsi, krów, konia trzymać się nie opłaca, jeśli to nie hodowla na dużą skalę.
    nie ma stogów, tylko te rolki zapakowane w folię...
    no to sobie ponarzekałem :-) przynajmniej załapałem się na prawdziwą wieś w wakacje w czasach dziecięctwa.
    z kurami, kaczkami, świniami, krowami, koniem i spaniem na sianie w stodole. tyle, że sam dom był murowany, bo to było w mazurskich Prusiech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj no masz rację! Podpisuję się pod narzekaniem Twym. I ja (jak wspomniałam) miałam ciocię na wsi. Jeździłam do niej z lubością! Miała kaczki, kury, koguty, gęsi, świnki, krowy i konie. O psach i kotach nie wspominając. I sad. I dwa spore pola. Piekła chleb, ubijała masło. I na sianie spałam - a jakże! W ogóle ciocia była the best:) bo pozwalała mi na wiele więcej niż rodzice :) !
      Dom był murowany, ale toaleta:) była w ogródku. Aaa i studnia na podwórzu. Ech.

      Usuń
    2. Też mam takie wspomnienia:)krowy,kaczki,króliki,świnie i spanie na sianie no a teraz ciocia ma parę kurek łąka sprzedana...ach

      Usuń
  6. Anonimowy10:52 PM

    Na szczęście i mnie dane było poznać wieś prawdziwą. Nie wołam na świnki - taś, taś - i odróżniam zwierzęta od siebie, nie myląc owcy z kozą na przykład!
    A czy jestem wsiokiem? A bodaj tak !!! - Jan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniała mi się historia, którą opowiedziała nam pani w skansenie w Sierpcu.
      Któraś ze zwiedzających mam uświadamiała swoje dziecko - zobacz synku, jakie ładne dziki - uwaga - wskazując na szare i szaro czarne -- baranki !
      O mój świecie. Pani była około 40_tki.
      buhaha ???

      Usuń
  7. Cała moja rodzina pochodzi ze wsi, od trzydziestu lat mieszkam na wiosce i wcale się tego nie wstydzę. Po prostu trzeba zachować pewien dystans i nie zrobić z siebie typowego wieśniaka. Teraz na wieś garną ludzie z miast bo mają dość aglomeracji i zrobił się mały mix. Na Lubelszczyźnie istnieje jeszcze parę miejsc gdzie czas się zatrzymał ale ostatnio byłem w Pieninach i byłem bardzo zdziwiony. Konie na ulicy to rzecz normalna a sprzęty rolnicze pochodzą jeszcze z ery Gierka. Wcale się z tego nie śmieję bo uważam że fajnie było zobaczyć taki mały wiejski świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no o wstyd tu nie idzie wcale. Ja na wsi na starość (czyli niebawem) pewnikiem przeniosę się ! Moje korzenie nie są na wsi. A na wieś mnie ciągnie i o ile pamiętam zawsze mnie ciągnęło. I właśnie na wsi czuję się u siebie !
      Ludziska uciekają na wieś. Wiem. Mam tylko nadzieję, że to ich zmieni na lepsze. Że swej mieszczuchowatości - cokolwiek ona oznacza - nie zasieją na wsi ...

      Usuń
  8. Też kocham te klimaty, jestem wieśniarą! ;o)
    Nienawidzę wstawania z kurami - może dlatego nie posiadam ;o)))
    Pozdrawiam ze wsi!

    OdpowiedzUsuń
  9. No to witam w klubie! Wieś lubię, chociaż kilka złych wspomnień z wiejskiego życia mam i chyba już w sercu zostaną. Wiejska mentalność sprzed ponad 15 lat, która o zgrozo jest miejscami jeszcze żywa nie leży w granicach mojej tolerancji. Wiejska dziołcha ze mnie, chociaż od 10 lat przeniosłam się na miejskie śmieci, pochodzenia się nie wstydzę, nawet ciągle czasami gwarą coś powiem, ku uciesze męża. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli i TY z Nami! Bardzo mnie to raduje:)
      A cóż to za gwara, że męża to bawi? Ja wciąż umiem zaciągać, mówić śpiewnie jak moja ciocia. Wiem, że po powrotach z wakacji rodzice mnie "prostowali" językowo. Iwonaaaa, choć noooo, tuuuu :)) haha
      (chyba zrobię jakiś znaczek klubowy do wklejenia na blogi)
      ;D

      Usuń
    2. O właśnie to choć no tu. :D Wschodnio zaciągam koncówki śpiewnie i używam czasami słów, które specyficzne są do mojej wioski chyba (płanęta, sąsiek) bo mąż pochodzi z wioski 16 km od mojej i ich nie znał.
      Po wakacjach w Polsce i czasami jak się zapomnę gadając do kotów to słychać tylko: idzta, bawta się i co się drzeta. :x:D

      Usuń
    3. ahaha:) tu ma "u" bardzo dużo :)

      Usuń
  10. No to jesteśmy już dwie - dumne wieśniary :)))
    Miałam okazję przez 10 lat mieszkać w Opolu, a 14 (włącznie z obecnym czasem) bliżej wsi... Choć typowej wsi to już nie przypomina. Brak terkoczących traktorów, krów na wypasie, ogólnej gospodarki... jedyna różnica, to to, że zamiast bloków stoją domy i domki, dookoła przyrody więcej, bliżej lasów itp. Pamiętam, że kiedy przyjechałam na wieś, wszyscy starali sie mnie oduczyć mówienia "idę na dwór" - tutaj poprawnie jest "wychodzić na pole". I chyba to zapamiętałam jako tą największą różnicę :) Tak czy owak, w dużym mieście nie chciałabym już mieszkać, a jedynie jeździć raz za czasu. Wiejskość skradła moje serce :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też idzie się na dwór - na pole chadzają:) moje koleżanki z małopolski i pewnie nie tylko.
      Wieśniaków widzę na moim blogu cała masa - partie jakowąś można by założyć ... a może lepiej nie? haha:)

      Usuń
  11. Jestem wieśniarą, i lubię siebie taką, z tymi moimi kogucikami, tandetnymi wycinankami, korlami, lubię moją wiejskość, że potrafię zrobić twaróg, masło, kiełbasę, kaszankę, przyciąć drzewa, lubię całą masę tego wszystkiego w sobie, której innym się nie śniło - że można

    moja wielskość jest tym, co w sobie lubię i niech mi ktoś podskoczy :)

    cieszę się, że jesteś mi tak bardzo bliska :P

    Znasz?

    http://trzybulskaceramika.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam, zajrzałam na stronę. Drogo! Za tę cenę (z noclegiem) w Domu na Łąkach są trzy (!) posiłki i podwieczorek. Plus kawa, herbata, mleko etc. dostępne przez cały dzień. Piękne pokoje, czysto, schludnie i bardzo gościnnie! I piszę o sezonie, bo po, już jest taniej. Nie słyszałam też o kombinacjach typu jak coś tam to dopłata. Zresztą zajrzyj na stronę. Po 100-kroć warto. A takich ofert jak Twoja (z całym szacunkiem Małgosiu !!! żeby nie było:))) znam całe mnóstwo w Beskidzie i nie tylko.
      Jeśli czegoś szukasz, daj znać. Polecę - chętnie. A powołać mogę się na własne przeżycia w miejscach:) bo sporo jeżdżę:)

      Usuń
  12. uwielbiam klimat ja tych fotografiach, rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem wieśniaczką z krwi i kości. I już chyba zawsze pozostanę, niezależnie od tego, czy będę mieszkać w mieście, czy powrócę na wieś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy3:11 AM

    Fantastyczne wsiowe ujęcia. Pięknie postarzała kartka:) I ten ptaszek na malwie o zachodzie słońca - poezja Iw, poezja (wiejska - hehe) !!!
    pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - miło, że wciąż bywasz! A na wsi zawsze możemy się spotkać !

      Usuń
  15. Sielskie klimaty nam zafundowałaś. :) Fajnie ta chata w sepii wyszła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuuuuga droga w takich zabawach przede mną - ale dziękuję za słowo otuchy:) !!!

      Usuń
  16. Ale się politycznie zrobiło. No dobra, nie ważne czy ktoś jest z miasta czy ze wsi, ważniejsze czy potrafi "robic wioche". Ja potrafie, "eee...weź nie rób wiochy..." pare razy to słyszałem a ona tak czasami sama się objawia. A czasami z czystą radochą. Bezinteresownie. Z przekory. Ot tak. Dla satysfakcji. Prowokacyjnie...
    A wieś sama w sobie dla fotobloga cenna. But świetny tematycznie, malowane wiadro urocze. ;)) Pozdrowienia przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam:) od razu politycznie. Durna z polityczności jestem jak mało kto chyba:)
      Przekornych lubię:) z przekory:)

      Usuń
  17. Jak dobrze być Wieśniakiem, przez duże W oczywiście. A dziś to już raczej nie jest passe i to mnie bardzo cieszy. Zdjęcia jak zwykle idealne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej niż mieszczuchem !
      Nawet gdyby to było passe, to i tak będę wieśniarą:)

      Usuń
  18. Pomimo, że jestem stuprocentowym mieszczuchem : to jednak doceniam takie widoki jak studnia malowana w kwiaty. Piękna! Rewelacyjny klimat.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszczuchem jestem tylko z zamieszkania. Z zamiłowania już nie - pewnie masz:) podobnie ?

      Usuń
  19. no cóż coraz bardziej sztuczny robi nam się świat i wszędzie tylko egzamplarze pokazowe.
    jakoś rozmarzyły mnie Twoje zdjęcia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze napisane - sztuczny ... i od natury coraz dalszy

      Usuń
  20. Naprawdę piękne Iwona,
    zawsze wiesz, miłą odmianą, aby przynieść wam zdjęcia. I zobaczyć piękne krajobrazy i tablicy piękne kwiaty. Maki, ale także piękne słoneczniki. A bociany! Naprawdę wspaniałe widzieć. Twój pierwszy obraz jest bardzo bijoznder w kolorze i edycji i uważam, że naprawdę piękne.
    Z poważaniem, Helma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle napawam się działalnością translatora:) - dziękuję Helmo !!!

      Usuń
  21. piękna wieś ! pamiętam, jak wspaniałe były wakacje na wsi - wychodek ;) na dworze, stary piec, tajemniczy strych, zadziorne indory ... i mogłabym tak długo, piękne wspomnienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u mojej cioci wychodek był w małym sadzie przydomowym. Kwitły jabłonie jakem go ostatnio odwiedzała ...

      Usuń
  22. Piękne zdjęcia, wspaniałe klimaty:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Ciebie serdecznie równie !!!

      Usuń
  23. Uwielbiam taką wieś:) Cudowne, pięknie pokazane:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię określenie - pięknie pokazane:)

      Usuń
  24. Jak tu uroczo..,ciepło i tak spokojnie...., piękny klimatyczny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to na wsi Basiu. W mieście tego spokoju brak mi ogromnie

      Usuń
  25. Przywołany to tablicy, postanowiłem się schować pod ławkę :) Po chwili zastanowienia zrozumiałem, że przecież
    temat jest mi znany, więc mogę zarobić piątkę :)
    Wieś jest piękna, prostolinijna, szczera, otwarta i nie znosi kompromisu.
    Jest ckliwa, kolorowa, niepoznana i znojna jak praca w polu.
    Cicha, łagodna, gościnna i rześka jak pianie koguta.
    Szkoda, że coraz rzadziej można taką wieś oglądać.
    Ta wieś, o której piszę zachowana jest w pamięci wielu osób, takich jak Ty i ja, i dlatego ją tak kochamy - taką jaką zapamiętaliśmy. Szukamy jej zdjęciami, zapachem, wzrokiem i w innych ludziach.
    Wieś jest piękna, a wiocha to stan umysłu nie zawsze charakteryzujący ludzi ze wsi.
    Pierwsze zdjęcie - jakby wyjęte z babcinej szuflady - piękne!
    Pozostałe.., jakby z mojego zaginionego albumu :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już miałam w polu szukać Kolegi - a daleko nie mam wszak:) !
      Tak pięknie napisałeś - że pomilczę. I podumam nad każdym słowem ...

      Usuń
  26. uwielbiam wieś i te klimaty jak na tych zdjęciach i mogę się podpisać pod tekstem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja tam się czuję wieśniarą i się tego nie wstydzę, bom co prawda z miasta dużego, to jednak sercem i duszą często wśród łąk i pól :). Wieś to najcudowniejsze wspomnienia, niezapomniane wakacje, mnóstwo przygód od rana do świtu, karmienie świń w ciocinych gumiakach za dużych o kilka numerów, aż wreszcie długi sen w budzie psa, podczas gdy szukała mnie cała wieś :). Do dzisiaj sypiam z psami.I uwielbiam śmierdzący aromat wsi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w dzieciństwie takąż samą przygodę. Pies podobno był agresywny i miskę z jedzeniem kijem ku niemu popychano. A ja tam sobie z nim w budzie siedziałam. W życiu żadne zwierzę mi krzywdy nie uczyniło - pewnie jestem tą miłością naznaczona:) ?

      Usuń
  28. Niesamowite zdjęcia! Każde ma w sobie coś co przyciąga. Bardzo podoba mi się płot i te słoneczniki za nim, cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczniki działają chyba na wszystkich w magicznie pozytywny sposób:)

      Usuń
  29. Czuję sentyment do wiejskiego życia. Budzą się moje wspomnienia z lat dziecięcych, gdzie każdą wolną chwilę spędzałam na wsi u Dziadków. To było życie :) Kury, kaczki, gęsi ;D Zwożenie siana, rąbanie drewna na opał, dojenie krowy, karmienie małych kaczuszek, smród u świnek w chlewiku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie widoki po marokańskich przygodach to musi być coś niebywałego - prawda? :))))

      Usuń
  30. no patrzaj Pani, mam swą własną kozę !!!!! dziękuję Ci jak nie wiem co, przyniesę jej wody w tym środkowym wiaderku, bo ogromnie mi się ono podoba !!!!! a tego bucika też pamiętam ;o) najwyraźniej i ja mam zadatki na wieśniarę... żebyś Olę usłyszała po wakacjach: "Mamo, ile ja lęków w te wakacje przełamałam! chodziłam z Michałem na słomę jajek szukać od kur...." :o) ściskam mą Gędźbę jak zawsze serdelecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Dbaj o nią:) Nie przekarm :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze zawsze czytam uważnie i z ogromną przyjemnością.Dziękuję za każdy !