W piątek - Piątkowa


 

W Piątkowej około 100 m od głównej drogi, za potokiem Jawornik. zachowała się jedna z najpiękniejszych budowli sakralnych na Pogórzu Przemyskim - drewniana cerkiew p.w. św.Dymitra z 1732 r. Z dawnego wyposażenia cerkwi zachowała się jedynie ikona namiestna z postacią Świętego Jana Chrzciciela (z końca XVI w.), znajdująca się obecnie w Soborze Archikatedralnym p.w. Świętego Jana Chrzciciela w Przemyślu.
Po „Akcji Wisła” świątynia opuszczona. Następnie remontowana i częściowo rekonstruowana. Pomimo kilku pomysłów na jej zagospodarowanie, wciąż  pozostaje nie użytkowana.
Notka dla ciekawskich świata. Reszta, poniżej.

Dziękuję za życzliwe emalie. Za troskliwe słowa. Za liczne gesty, które wielokrotnie mnie zaskakiwały. Informuję, że mam się lepiej i będę, ale jeszcze nie teraz. Pozdrawiam Was. 






Blechnarka



Cerkiew prawosławna pod wezwaniem śś. Kosmy i Damiana we wsi  Blechnarka – Блixнapкa – nad rzeką Ropą, ukrywa się  wśród gęstych zarośli i drzew, już wiosną – byłam w maju -  może pozostać niezauważona. Ponad zieleń wystają tylko cerkiewne banie i kawałek frontu ledwie dostrzegalny z drogi. Cerkiew jest murowana. Nie jestem wielbicielką takowych, wolę drewniane, ale do Blechanrki mam słabość. I miłe wspomnienia …. Ponadto kolorystyka jest oryginalna – łososiowy odcień różu. Wybudowana została w 1801 roku z kamienia rzecznego . Powstała najprawdopodobniej na miejscu poprzedniej, drewnianej cerkwi o nieznanej dacie budowy.


Cerkiew otoczona jest niskim, kamiennym murem, 
a na teren cerkwi wchodzi się przez murowaną bramę z pięknym, ażurowym krzyżem na szczycie.  


Wieś  założona przez ród Gładyszów w XVI wieku, jako wieś wołoska.   
Nazywana była też - Blechnarka, Blechnarka, a  po łemkowsku  - Blichnarka. 
Nazwa wsi jest pochodzenia niemieckiego, pochodzi  od słowa „blechnar” - rzemieślnik zajmujący się bieleniem płótna. 


Wystarczy pojechać do Wysowej, potem kilkukilometrowy spacer w malowniczych okolicznościach przyrody – po drodze piękna kapliczka – i już można podziwiać to miejsce. 
Za 4 miesiące maj. 
Pora planować wakacje !!!


 

Nietypowo


Tak. Lubię samochody. 
Stare, piękne - szczególnie. Wiem, wiem. Kobiety się nie znają. 
Owszem nie znam się, ale podziwiam.  Ulegam urokowi.  
Jeśli ktoś nie miał okazji być w Muzeum motoryzacji i techniki w Otrębusach - zachęcam. 
Choć przyznaję szczerze - nie wiem czy Koledzy potwierdzą moje spostrzeżenia - ekspozycja jest do tzw bani. Wszystkie pojazdy:) stoją byle jak.
Ciasno, ciemno - koszmarnie zagracone pomieszczenia. 
Zdjęcia robi się z ogromnym trudem. Może w tym "szaleństwie" jest metoda ?
Nie wiem.
 Ale wiem, że na dłuższą chwilę zapomina się o tzw bożym świecie :)



M A K _ owiec


Bo któż z NAS nie lubi Świątecznego Makowca? 
:-)

Knocenie impresjonistyczne



 Historia będzie banalna i ani trochę świąteczna. 
Oto, jak będąc w pięknym miejscu można sknocić zdjęcie, a jednak je lubić. 
Może przez sknocenie, a może przez kompleks jakowyś?  
Ostrość nie występuje na żadnym planie.
Impresja się zrobiła iście nie_fotograficzna.




Wino truskawkowe



"Wino truskawkowe" to opowieść o warszawskim policjancie, który w wyniku rodzinnej tragedii (brak szczegółów) ucieka do małej miejscowości w Beskidzie Niskim. 
W filmie grają ją – Jaśliska. Miejscowość, nie tragedię.
Jest adaptacją Opowieści galicyjskich Andrzeja Stasiuka.  Nie jestem fanką autora, ale film mnie uwiódł. Wzruszył. W Internecie jest całe mnóstwo recenzji. 
Ja niespecjalnie mam talent pisarski, polecam więc, zwłaszcza te pozytywnie opisujące film.
 I oczywiście zachęcam do obejrzenia. 



Obecna zabudowa rynku jest w większości drewniana. 
Najstarsze budynki pochodzące z  połowy XIX wieku, zachowały się w zachodniej pierzei rynkowej – tejże:)


 
Chciałam zrobić więcej zdjęć, ale autochtoni mi nie pozwolili :))
 „Zrobi taka piiiiiiiiiii zdjęcie, w necie zamieści i bedziem sie wstydzić”. Nie chciałam ludziom zdjęć robić – nie lubię bez pozwolenia i w ogóle, ale owi ludzie siedzieli pod każdym domem, 
na Rynku –  słowo Wam daję, kadru  bez człowieka i jego piwa, zrobić nie można było. Moje grzeczne tłumaczenie na nic się zdało.






Kościół zagrał rolę w filmie. Nie weszliśmy do środka. Oczywiście (!) był zamknięty.    
W 1756 r. poświęcono go nadając mu imię św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wewnątrz  obraz Matki Bożej Jaśliskiej - podobno czyni cuda - malowany na desce w 1634 r. – koronowany przez Jana Pawła II w 1997r. 













Wdrapaliśmy się nad Jaśliska, do tej oto kapliczki. Jak widać, nie tylko my. 
A widok na okolicę - mmm, malarski, przepiękny, wiosenny. ech !
W okolicy kapliczki, w filmie, bohaterowie spożywają tytułowe wino truskawkowe.
Okazja jest smutna. Nie zdradzę jednakowoż szczegółów. 


   Z okolicy Jaślisk niedaleko  – do Rumunii.
Dokąd prawdziwi podróżnicy już wyruszyli, przypadkowo załapując się na ostatni kadr:) 
A tablicę prawdopodobnie postawił wielbiciel prozy A. Stasiuka.
(„Jadąc do Babadag” - nominacja do Śląskiego Wawrzynu Literackiego, Nagroda literacka NIKE 2005)


 dziękuję za uwagę :)

Izby


Widok na Lackową i cerkiew w Izbach. Teraz pewnie całą okolicę pokrył śnieg. A ja nie lubię zimy.




Słonie lubią tę okolicę.  Pasą się na łąkach całymi dniami – szczególnie jesienią, gdy dzień mglisty bywa…
W cerkwi, modlił się Pułaski. Cudowny obraz Matki Bożej, który był tam czczony przez wiele lat, dziś znajduje się w kościele w Bereście. W Izbach pozostała tylko jego kopia.


Tę zaniedbaną i zapomnianą kapliczkę postawiono dla upamiętnienia tragicznej śmierci pastereczki. Zabił ją piorun. Pastereczkę zabił, nie kapliczkę, choć zważywszy na to jak wygląda – kapliczka – i ona niebawem wyzionie ducha. 

Terapeutyzacja




trochę kolorów, celem utrzymania równowagi psychicznej.
Hm, za mało odcieni czerwieni. Poszukam do następnego wpisu. Póki co - zieleń górą ! Tzn dołem :)




Zapraszam na spacer







do Puńska (w j. litewskim Punskas) – wieś, w latach 1647-1852 miasto, w północno-wschodniej Polsce, położone na Pojezierzu Wschodniosuwalskim.
W 1934 nastąpił wielki pożar Puńska, po którym odbudowano miejscowość według nowych założeń urbanizacyjnych, które nadały mu charakter miasteczka. Po II wojnie światowej Puńsk stał się stolicą kulturalną polskich Litwinów. 








Stara plebania w stuletnim budynku - mieści się obok kościoła. Obecnie znajdują się tu wystawy dawnych strojów ludowych , rękodzieła ludowego: tkaniny, rzeźby, ceramiki, plecionki. 


a tuż obok kościoła ...


W poszukiwaniu Synagogi. 
Zapytani przechodnie nie wiedzieli gdzież ona jest. 
A to ten budynek z brązowym dachem. Poniżej widok boczny. 



Synagoga w Puńsku – zbudowana na przełomie XIX i XX wieku. 
Podczas II wojny światowej, w 1941 roku hitlerowcy doszczętnie zdewastowali synagogę. Od zakończenia wojny w budynku synagogi znajdują się mieszkania, a w międzyczasie mieściło się również kino oraz sklep.
Decyzją z dnia 30 marca 1990 roku synagoga wpisana została do rejestru zabytków. 
Ot proszę Was oto zabytek !


I na koniec spaceru -

skansen wsi litewskiej - zbudowany w 1986. Jest to okazała zagroda wiejska z przełomu XIX i XX wieku. A właściwie skromny jej kawałek. 
Czy Puńsk podobał się? Tak.  
 Dodam, że pani nauczycielka oprowadzająca nas po byłej plebanii - vide trzeci kadr - zadziwiała swoimi teoriami. 
 Nie pozwoliła mi fotografować wnętrz, tłumacząc, że być może będę chciała skopiować eksponaty !




Jesienie zebrane


Starocie jesienne w pakiet blednący, wspomnieniowy złączone. 
Ot i tyle :)