wtorek





Pięknie dziękuję za wszystkie, tak liczne odwiedziny, pomimo mojej nieobecności. Obiecuję, że niebawem dodam nowe zdjęcia. 

Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Gości !
Aparatka 

październik 2017r.




 

niedziela

MY CALENDAR _ 2016 / for sale /




 Halo, halo !!!!

Od kilku tygodni sprzedaż w toku. Dodruk za dodrukiem. 
A ja w tej sprawie milczę u siebie na Blogu. Nie pojmuję dlaczego. Nie chwalę się, nie reklamuję. 
Gdyby zatem Ktoś z Państwa zaglądających TU, miał jakiekolwiek pytania _ proszę o e-mail. 
Kalendarz ma 14 stron. Format A3. Ze spiralą i zawieszką. Powyżej ściąga z zawartości - 14 strona.



w krainie Bugu

















... Bug zapłać

BIRDY and BIRDY !!!



























sobota

The Catcher in the Rye ?





Miał być wpis o sianie. Ale im dalej w pole, tym mniej siana, a więcej pola w archiwach odnajdywałam.
Natchnieniem był album „Siano”. Lecz nie tylko. Choć, tu mała dygresja, gdy  myślę o panu Wiktorze Wołkowie- Autorze,  cieszę się, że zdążyłam Go poznać osobiście. Uścisnąć dłoń, porozmawiać w gościnnym domu.
W zeszłym roku miał być ten wpis. Dwa lata temu. A teraz myślę nad nim już drugi tydzień. Nie mam katalogu Pole i odnajdywanie zdjęć, to nie lada sztuka zrobiła się. Choć wiem, że gdy tylko widzę pole czy  stóg siana to zatrzymuję się i kadruję. Nie patrzę na światło, bo ono patrzy na pole. Zza chmur. Nad chmurami. Zza drzew.
Prezentacja poniższa i powyższa jest zatem sienna. Senna. Letnia i pachnąca. . Pola  słońcem nagrzane przypominają mi najcudowniejsze wakacje na wsi. Komuż wieś nie kojarzy się z zapachem siana? Kto nie próbował spania na sianie? Kto nie wdychał kurzu i pyłków znad pól? Ten nie wie, co traci
Gładząc  ręką dojrzałe źdźbła  udaje mi się cofnąć czas. Na chwilę. Taka terapia dla duszy, polecam ją Każdemu. 













a poniżej, trzy lata wcześniej. Miejsce,choć miesiąc inny, to samo.





 i errata taka:) obok tematu, ściśle jednakże z nim związana.
 I myślę sobie,że nie ostatni wpis, bo archiwum całe jeszcze nie przejrzane zostało !


„Bóg jak myszka zanurzył się w sianie i do tej pory z bliska z daleka każdy do siana z nas się uśmiecha w kołdrach puchowych noc nieprzespana rzuć na bezsennych garsteczkę siana” 
ksiądz Jan Twardowski



Bezmiechowa



Przypadkiem, i nie, trafiliśmy do Bezmiechowej. 
Pewne jest to, że pierwszy i nie ostatni raz. Powodów jest kilka. Widoki. Z okna pokoju. Podczas posiłków. Na spacerach. Chciałoby się rzec we dnie, w nocy. Gościnność miejsca. Tu pozdrawiam najcieplej jak tylko można Huberta  Właściciela Restauracji i Wielkiego Miłośnika ptaków drapieżnych :) 



Mogę zdradzić, że otwarte środkowe okno na górze służyło mi codziennie do fotografowania i gapienia się po horyzont. I od Korony Bieszczadów  począwszy na Zagórzu skończywszy.


Pyłki unoszące się z majowym wiatrem codziennie robiły na mnie wrażenie. Malarskie. 



A tak pięknie ścielące się mgły o poranku przy wtórze beczenia owiec, można chyba tylko doświadczyć jeszcze we Wołowcu. 


Kto żyw, a lubi latać, lepszego miejsca nie znajdzie. 
Dla miłośnika szybownictwa cel wędrówek w Polsce  tu klik