środa

Opal Whiteley - na www.oleunder.art

 


Zapraszam na swoją stronę. 

http://oleunder.art/post/whiteley

....Poszukując nowej lektury trafiłam na wywiad z Filipem Łobodzińskim, który wyznał, że długo czekał na zgodę na tłumaczenie książki. Że owo tłumaczenie było wielkim wyzwaniem, wymagało bowiem stworzenia nowej polszczyzny. „I wiem, że leży przede mną książka, o przekładzie której marzyłem od trzydziestu lat. Wreszcie wygląda na to, że się uda. To książka napisana przez siedmioletnią Amerykankę w 1900 roku, olśniewająca opowieść o otaczającej przyrodzie. Brzmi nieciekawie? To rzecz równie niesamowita, jak poezja Białoszewskiego czy proza Schulza – zupełnie odrębny język i wrażliwość. I dla samego języka, jeśli podołam przekładowi, warto będzie to przeczytać. W dodatku stoi za tym przejmująca historia – Opal Whiteley wydała swoje zapiski już jako dorosła osoba, namówiona przez kogoś, po czym najpierw były zachwyty, a potem hejt, oskarżenia o fałszerstwo, bo przecież siedmiolatka nie byłaby w stanie napisać takiego poematu”....

cd na stronie !

piątek

ZAPROSZENIE

 

 

Wciąż, nieustannie zapraszam na swoją stronę. 

Tu zaglądam tylko odwiedzając WAS!

pozdrowienia  

 

www.oleunder.art

niedziela

Zaproszenie ze strony www.oleunder.art

 

Bywam coraz częściej u siebie. Na blogu odwiedzam Was równie często. 

Pozostawiając pozdrowienia zapraszam ponownie !

http://oleunder.art/ 


SZAFSZAWAN 





środa

Zaproszenie




Od nowego roku 2020 
zapraszam na moją stronę



zamieszczam tam nie tylko zdjęcia z podróży 
miło będzie WAS gościć 


MADERA 

sobota

The Catcher in the Rye ?





Miał być wpis o sianie. Ale im dalej w pole, tym mniej siana, a więcej pola w archiwach odnajdywałam.
Natchnieniem był album „Siano”. Lecz nie tylko. Choć, tu mała dygresja, gdy  myślę o panu Wiktorze Wołkowie- Autorze,  cieszę się, że zdążyłam Go poznać osobiście. Uścisnąć dłoń, porozmawiać w gościnnym domu.
W zeszłym roku miał być ten wpis. Dwa lata temu. A teraz myślę nad nim już drugi tydzień. Nie mam katalogu Pole i odnajdywanie zdjęć, to nie lada sztuka zrobiła się. Choć wiem, że gdy tylko widzę pole czy  stóg siana to zatrzymuję się i kadruję. Nie patrzę na światło, bo ono patrzy na pole. Zza chmur. Nad chmurami. Zza drzew.
Prezentacja poniższa i powyższa jest zatem sienna. Senna. Letnia i pachnąca. . Pola  słońcem nagrzane przypominają mi najcudowniejsze wakacje na wsi. Komuż wieś nie kojarzy się z zapachem siana? Kto nie próbował spania na sianie? Kto nie wdychał kurzu i pyłków znad pól? Ten nie wie, co traci
Gładząc  ręką dojrzałe źdźbła  udaje mi się cofnąć czas. Na chwilę. Taka terapia dla duszy, polecam ją Każdemu. 













a poniżej, trzy lata wcześniej. Miejsce,choć miesiąc inny, to samo.





 i errata taka:) obok tematu, ściśle jednakże z nim związana.
 I myślę sobie,że nie ostatni wpis, bo archiwum całe jeszcze nie przejrzane zostało !


„Bóg jak myszka zanurzył się w sianie i do tej pory z bliska z daleka każdy do siana z nas się uśmiecha w kołdrach puchowych noc nieprzespana rzuć na bezsennych garsteczkę siana” 
ksiądz Jan Twardowski